Rozdział 1
Usłyszałam przeciągły świst. Nie mam pojęcia co to mogło być, ale postanowiłam nie zatrzymywać się i biec dalej. Wiem co możecie sobie myśleć. Nie, nie jestem tchórzem. Gdybyście byli w mojej sytuacji też pewnie byście uciekali. Chyba, że wolelibyście sobie spokojnie stać, kiedy goni was 3 facetów i jeden, dość dziwnie wyglądający, pies rasy mi nie znanej.
Szybko skręciłam na parking gdzie z westchnieniem ulgi oparłam się o samochód i zaczęłam szukać kluczyków. Na szczęście leżały na wierzchu mojej brązowej, skórzanej torebki. Podskoczyłam do drzwi od strony kierowcy i włożyłam kluczyki. Po 30 sekundach siłowania się z zamkiem siedziałam już w moim srebrnym mercedesie. Odpaliłam auto i skręciłam w ulicę, która prowadziła do mojego domu.
-Jestem! - krzyknęłam w przedpokoju i rzuciłam buty na ziemie.
- Gdzieś ty była?! Martwiłam się o ciebie, a ty wchodzi do domu i mówisz tylko, że jesteś?!
No tak. Moja mama. Zawsze się o mnie za bardzo martwi.
- Eeee... no byłam w centrum handlowym. - odpowiedziałam.
- Tak trudno było zadzwonić i powiedzieć, o której wrócisz?!
Ups... Mama się nieźle wkurzyła.
- No przepraszam... - wymamrotałam pod nosem. - No wiesz, ale jak szesnastolatka wraca do domu o 24 to chyba normalka.
Uśmiechnęłam się myśląc, że dzięki temu się trochę rozluźni. Myliłam się.
- Normalne?! Przychodzenie o 24 to normalne?! - krzyknęła mama, a jej zielone oczy zabłysły złością. - Idź w tej chwili do pokoju! Nie mam do ciebie czasami cierpliwości...
Wymamrotałam jeszcze raz pod nosem przepraszam i poszłam po schodach do pokoju. W nim zawsze czułam się spokojna i bezpieczna. Włączyłam mojego białego mac'a i poszłam po ładowarkę do telefonu.
- Masz nową wiadomość. - zabrzmiał głos komputera.
Podeszłam i zauważyłam nową wiadomość od Niall'a, mojego chłopaka. Napisał, że za mną tęskni i kiedy możemy się spotkać, bo ma mi coś ważnego do powiedzenia. Ciekawe co to może być... Weszłam na twittera i napisałam mu, że jutro o 8 wieczorem będę mogła się z nim spotkać. Wyłączyłam laptopa i poszłam do łazienki wziąć prysznic i przebrać się w piżamę. Później położyłam się spać i nie wiem w jaki sposób, ale od razu zasnęłam.
-Jestem! - krzyknęłam w przedpokoju i rzuciłam buty na ziemie.
- Gdzieś ty była?! Martwiłam się o ciebie, a ty wchodzi do domu i mówisz tylko, że jesteś?!
No tak. Moja mama. Zawsze się o mnie za bardzo martwi.
- Eeee... no byłam w centrum handlowym. - odpowiedziałam.
- Tak trudno było zadzwonić i powiedzieć, o której wrócisz?!
Ups... Mama się nieźle wkurzyła.
- No przepraszam... - wymamrotałam pod nosem. - No wiesz, ale jak szesnastolatka wraca do domu o 24 to chyba normalka.
Uśmiechnęłam się myśląc, że dzięki temu się trochę rozluźni. Myliłam się.
- Normalne?! Przychodzenie o 24 to normalne?! - krzyknęła mama, a jej zielone oczy zabłysły złością. - Idź w tej chwili do pokoju! Nie mam do ciebie czasami cierpliwości...
Wymamrotałam jeszcze raz pod nosem przepraszam i poszłam po schodach do pokoju. W nim zawsze czułam się spokojna i bezpieczna. Włączyłam mojego białego mac'a i poszłam po ładowarkę do telefonu.
- Masz nową wiadomość. - zabrzmiał głos komputera.
Podeszłam i zauważyłam nową wiadomość od Niall'a, mojego chłopaka. Napisał, że za mną tęskni i kiedy możemy się spotkać, bo ma mi coś ważnego do powiedzenia. Ciekawe co to może być... Weszłam na twittera i napisałam mu, że jutro o 8 wieczorem będę mogła się z nim spotkać. Wyłączyłam laptopa i poszłam do łazienki wziąć prysznic i przebrać się w piżamę. Później położyłam się spać i nie wiem w jaki sposób, ale od razu zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz